Dobra. Zbieram się i zbieram, więc dziś może w końcu się uda napisać 10 sekretów 🙂
1. Nie cierpię Sylwestra. Nie kojarzy mi się z niczym fajnym. Tego dnia najchętniej poszłabym spać, albo posiedziała z rodzicami.
2. Boję się burz. Są straszne. Ale z drugiej strony po kilku upalnych dniach właściwie nie mogę się jej doczekać. Jakoś jestem w stanie wtedy ją przeżyć, byleby tylko ‚oczyściła’ powietrze.
3. Nie umiem kupować ciuchów. Kompletnie. Nigdy nie wiem czy w tym czymś rzeczywiście dobrze wyglądam, dlatego koszmarem jest dla mnie kiedy mam pójść na zakupy sama. Właściwie to w ogóle nie lubię kupować ciuchów. Głównie, dlatego że ciężko znaleźć po pierwsze coś na mój rozmiar, a po drugie cokolwiek co by mi się podobało (dla mnie w tych sklepach wszystko wygląda tak samo…)
4. Nie lubię moich piersi. Ha, toż to oryginalne. Chyba prawie każda kobieta tak ma 😉 Ale serio… są niesymetryczne i za duże. Znalezienie odpowiedniego stanika graniczy z cudem. I przez nie też ciężko znaleźć mi odpowiednią bluzkę, a większość koszul ma zwyczaj rozpinać mi się w ‚newralgicznym punkcie’.
5. Jestem do bólu racjonalna. Wdałam się z Tatusia 🙂 Nie potrafię kierować się emocjami. Za to szalenie przemawia do mnie idea złotego środka, stoicyzm…
6. Właściwie to nawet nie umiem płakać. Serio. Kiedy mam gorsze dni to za Chiny Ludowe nie potrafię się rozpłakać tak ot. Muszę obejrzeć wtedy jakiś film, albo przeczytać książkę i dopiero wtedy potrafię się rozpłakać. Ale nie nad sobą tylko nad bohaterami czy historią.
7. Od kiedy wyjechałam do Krakowa codziennie rozmawiam z Pszczółką i nie mam nic przeciwko temu. Jeśli sama nie zadzwoni to ja dzwonię. Dla niektórych to dziwne, może nawet dziecinne. Ale ja inaczej nie potrafię, nawet jak specjalnie nie mamy nic sobie do powiedzenia dzwonimy choćby, żeby powiedzieć, że wszystko jest ok i właściwie nie chce nam się gadać 😉 Wieczorny meldunek musi być.
8. Do tej pory nie byłam na Kopcu Kościuszki. Tyle razy byłam w Krakowie przed studiami, teraz mieszkam tutaj prawie dwa lata i cały czas obiecuję sobie w końcu tam pójść i jeszcze mi nie wyszło. Ale kiedyś tam w końcu wlezę!
9. Mogłabym stworzyć naprawdę bardzo długą listę kim kiedyś chciałam być. Niektóre pozycje byłby mniej poważne, niektóre bardziej. Na przykład kiedyś naprawdę chciałam być położną. Ale jako dziecko chciałam być na przykład baletnicą albo aktorką. Ale póki co studiuję bezrobocie, chociaż akurat tym nigdy nie chciałam się zajmować.
10. I ostatni… Last but not least. Taki sekret-nie sekret. To, że ostatnio najbardziej lubię widywać się z Krystianem. Trzymać go za rękę, całować, wtulać się niego, żartować z nim. To jak mówi, żebym się do niego uśmiechnęła (nawet przez telefon ;)), że tak słodko się na niego patrzę. Jak on mnie rozśmiesza, mówi, że mnie nienawidzi, że kiedyś mnie zabije i ma ze mną Meksyk… Dużo się tego uzbierało, a to przecież zaledwie tydzień od naszego pierwszego wspólnego (kulturalnego!) wyjścia do muzeum, które skończyło się nad ranem na plaży pod Wawelem 😉
Ach, i tu pewnie zabawa się skończy bo ja już nie mam komu przekazać pałeczki… 🙂